Członek zarządu, który zawarł umowę o pracę na pół etatu powinien otrzymywać połowę wynagrodzenia, jakie zostało mu przyznane uchwałą walnego zgromadzenia.
Sąd Najwyższy w wyroku z 9 czerwca (sygn. II PK 7/09) orzekł, że członek zarządu decydujący się na pracę na pół etatu powinien sobie zdawać sprawę z tego, że będzie za wykonaną pracę otrzymywał również połowę wynagrodzenia. Zakres odpowiedzialności czy zakres powierzonych mu zadań nie ma w tym przypadku znaczenia.
Sprawa, którą rozpoznał Sąd Najwyższy na rozprawie kasacyjnej dotyczyła osoby pełniącej funkcję członka zarządu spółki akcyjnej w Elektrociepłowni Bydgoszcz na podstawie umowy o pracę.
Osoba ta podpisała ze spółką umowę o pracę na pół etatu. Myślała, że z tytułu zawartej umowy o pracę będzie otrzymywała wynagrodzenie równe pięcioipółkrotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, bo tak stanowiła uchwała walnego zgromadzenia spółki. Jednak jak się później okazało otrzymywała tylko połowę tej kwoty. Po pół roku została mu wypowiedziana umowa o pracę i w związku z powyższym wystąpił do spółki o wpłatę części zaległego wynagrodzenia.
Spółka jednak, odmówiła wypłaty części wynagrodzenia, a pracownik ten. złożył przeciwko niej pozew do sądu rejonowego a następnie okręgowego.
W skardze wnosił, że uchwała walnego zgromadzenia powinna być stosowana niezależnie od rodzaju umowy, jaką podpisał oraz od czasu pracy. Uważał, że nie było podstaw do obniżenia wysokości jego wynagrodzenia ze względu na wymiar czasu pracy.
W związku z tym, że zarówno sąd rejonowy jak i okręgowy nie podzieliły zdania. Powód wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, w której uzasadniał, że uchwała walnego zgromadzenia spółki jest, bowiem jednoznaczna i kategorycznie wskazuje, że wynagrodzenie członka zarządu powinno być równe pięcioipółkrotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw".
Sąd Najwyższy nie podzielił jego zdania orzekając tym samym, że uchwała walnego zgromadzenia spółki faktycznie przewidywała dla członka zarządu dwa razy wyższe wynagrodzenie niż to, które on otrzymywał. Wynagrodzenie to jednak odnosiło się do pracy na cały etat, a nie na jego część.




