Przed wyborami politycy prześcigają się w propozycjach zmian w podatkach. Co proponują poszczególne partie polityczne w razie swojej wygranej w wyborach i czy te propozycje są realistyczne i możliwe do zrealizowania? Czy jest to tylko kiełbasa przedwyborcza?
Uproszczenie podatków czy demagogia?
Pierwszą rzeczą, którą chcą poprawić wszyscy politycy, zwłaszcza przed wyborami jest uproszczenie systemu podatkowego. Politycy Prawa i Sprawiedliwości proponują uproszczenie 3 ustaw podatkowych, tak aby stały się one przejrzyste, czytelne i nie powodowały konieczności wydawania interpretacji podatkowych. Komentując tę propozycje Minister Finansów Jacek Rostowski powiedział, że PiS nie odróżnia interpretacji wydawanych w indywidualnych sprawach od interpretacji ogólnych, wydawanych przez Ministra Finansów, mających na celu usunięcie rozbieżności w interpretowaniu przepisów podatkowych.
PO uznaje też propozycje uproszczenia w systemie podatkowym jako slogan wyborczy nie poparty żadnymi konkretami.
W ocenie PiS podatnicy powinni wypełniać mniej formularzy, co z pewnością zostanie postulatem martwym i niezrealizowanym, bo już nie raz wielu polityków składało tego typu deklaracje.
Bardziej realistycznie brzmi propozycja PiS wspierania działalności innowacyjnej poprzez ułatwienia podatkowe. PiS zapowiedział, że w razie wygranej w wyborach wprowadzi podwójny odpis wydatków na wytworzenie i nabycie nowych technologii. Wydatki na badania i rozwój powinny być, zdaniem PiS, odliczane w wysokości 100% przy ustalaniu podstawy opodatkowania, a następnie po raz drugi - od wyliczonej podstawy.
Podwyżka podatków - realne zagrożenie czy straszak partii opozycyjnych?
Kolejną kwestią, która regularnie staje się przedmiotem każdej debaty przed wyborami jest kwestia podwyżek stawek podatkowych. Przedstawiciele Polska Jest Najważniejsza domagali się od premiera Tuska deklaracji, czy w razie wygranej wyborów przez Platformę Obywatelską podniosą podatki. I podkreślają, że takiej deklaracji od premiera nie otrzymali, natomiast ich zdaniem oznacza to jednocześnie, że Platforma nie zamierza obniżać podatków.
Polska Jest Najważniejsza kusi także wyborców stwierdzeniem, że każdy z jej członków podpisuje oświadczenie, że w razie gdy znajdzie się w parlamencie nie podniesie ręki za żadną propozycją mającą na celu podwyżkę podatków. W tym miejscu wypada przypomnieć, że poparcie dla PJN kształtuje się poniżej progu wyborczego, stąd pewnie łatwo składać deklaracje, które nie zostaną zrealizowane w praktyce. Można przy okazji zapytać, co działoby się w praktyce z powyższymi oświadczeniami członków PJN w razie czysto teoretycznego wejścia do rządu w czasach kryzysu i szukania oszczędności.
Poza powyższymi deklaracjami PJN proponuje jedynie wprowadzenie 19% podatku liniowego dla każdego, niezależnie od zarobków, co jest propozycją nierealistyczną.
Bardziej realistycznie i racjonalnie brzmi propozycja PJN uszczelnienia wschodniej granicy Polski, a więc zewnętrznej granicy Unii Europejskiej przed przemytem, co według obliczeń PJN może dać 6 mld zł. wpływów rocznie. PJN przedstawił także program pomocy dla rodzin wielodzietnych, których dochody są niskie. PJN chce, aby w przypadku rodziny czteroosobowej kwota wolna od podatku wynosiłaby 24 tys. zł, a w przypadku rodziny pięcioosobowej 30 tys. zł.
Z kolei w ocenie PO i premiera Tuska w ciągu najbliższych 4 lat nie uda się obniżyć podatków. Zdaniem premiera, w 2014 r. VAT może zostać obniżony, ale w stopniu „minimalnym”. Podobnie uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński, który twierdzi, że w obecnej sytuacji ekonomicznej nie uda się obniżyć podatków.
Program wyborczy PO zawiera m.in. obniżenie zasadniczej stawki VAT do 22% w 2014 r.
SLD natomiast chce powrotu do 40% i 30% wraz z utrzymaniem obecnej 18% stawki PIT. Zdaniem Ministra Finansów Jacka Rostowskiego powrót do 40% i 30% stawki PIT wraz z utrzymaniem obowiązującej obecnie 18% stawki PIT dałoby budżetowi tylko około 1,5 mld zł.
Rząd sprzeciwia się ponadto proponowanej przez PiS i PSL obniżce stawki akcyzy na paliwa.
Czy zniesienie deklaracji PIT jest realne?
PO zapowiedziała w ramach przedwyborczych obietnic, że chce zlikwidować deklaracje PIT. PO chce w te sposób odciążyć Polaków od obowiązku składania rocznych zeznań podatkowych. Według pomysłu PO to urząd skarbowy będzie informował każdego z podatników, ile i z jakiego tytułu zapłacił w ciągu roku podatku, z jakich ulg może skorzystać, a także ile zamierza zwrócić nadpłaconego podatku każdemu z podatników lub ile wynosi niedopłata podatku. Możliwy będzie także podgląd swojego konta on-line i analiza prognozy w połowie roku.
W sprawie pomysłu PO głos zabrało Ministerstwo Finansów. Wiceminister Finansów poinformował, że urzędy skarbowe posiadają informacje, które umożliwiają im wyszacowanie zobowiązania podatkowego za podatnika. Wiceminister wskazał, że oprzyrządowanie informatyczne, które jest do tego niezbędne będzie gotowe w ciągu 2 lat. Według planów resortu finansów, od 2015 r. podatnik będzie tylko klikał w swoim komputerze, zatwierdzając tę deklarację. Zdaniem Ministerstwa Finansów nikt nie będzie już musiał podliczać swoich dochodów, swoich kosztów; całą tę pracę zrobi za niego urząd skarbowy. Ministerstwo Finansów chce, aby każdy z 25 mln podatników miał swoje konto podatkowe, w ramach którego możliwe będzie dokonywanie akceptacji lub korekty obliczeń urzędu skarbowego. Co istotne, rozliczanie PIT poprzez elektroniczne konto podatkowe będzie fakultatywne, a nie obowiązkowe dla podatników.
Ponadto rezygnacja z papierowej formy rozliczania się w PIT ma przynieść oszczędności dla budżetu z racji redukcji zatrudnienia w organach podatkowych wśród osób zatrudnionych obecnie do obsługi tradycyjnego, papierowego modelu rozliczania się z fiskusem.
Zdaniem ekspertów powyższy pomysł wprowadzenia elektronicznych kont podatników jest możliwy do realizacji; wymaga zmodyfikowania programu informatycznego. Pracodawcy informują urzędy skarbowe o zawieranych z podatnikami umowach, dlatego w ocenie ekspertów, takie szacowanie / obliczanie dochodów przez urzędy skarbowe jest możliwe do zrealizowania.





