Sąd Najwyższy orzekł, że dyrektor, który wykonywał dodatkową pracę pracując w godzinach nadliczbowych, ma prawo do dodatkowego wynagrodzenia. Więcej dowiesz się z tekstu.
Stan faktyczny sprawy
Dyrektor Czesław S. domagał się wypłaty wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych od Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej (SP ZOZ) w Borowie. Osoba ta poza sprawowaniem funkcji dyrektora wykonywała bez zawartej żadnej dodatkowej umowy w placówce pracę księgowego. Zdaniem Czesława S. praca ta zajmowała mu dużo czasu, dlatego też musiał ją wykonywać pracując w godzinach nadliczbowych.
SP ZOZ, twierdził, że dyrektorowi nie należy się z tytułu dodatkowej pracy żadne wynagrodzenie, ponieważ przychodził do pracy później niż inni pracownicy i wcześniej z niej wychodził. Zatem zdaniem SP ZOZ dyrektor nie przekraczał swojego dobowego wymiaru czasu pracy.
Zarówno sąd rejonowy jak i okręgowy w wydanych wyrokach orzekły, że Czesławowi S. przysługuje za dodatkową pracę wynagrodzenie, ponieważ na pracę księgowego poświęcał dodatkowo 2 godziny dziennie.
SP ZOZ nie zgadzał się z wyrokami sądów i złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, w której uzasadniał, że dyrektor świadomie przejął kompetencje księgowego, ponieważ nie chciał go zatrudnić.
Co na to Sąd Najwyższy?
Sąd Najwyższy w wyroku wydanym 8 kwietnia br. nie zgodził się z SP ZOZ i oddalił skargę kasacyjną (sygn.II PK 270/08). W uzasadnieniu wyroku stwierdził, że "łączenie kilku funkcji czy rodzajów prac jest coraz bardziej powszechne i nie musi być potwierdzone formalną umową".
Ponadto w ocenie sądu jeżeli pracownik, także sprawujący funkcję kierowniczą, wykonuje czynności dodatkowe, inne niż te, które zostały mu przypisane w umowie o pracę, ma prawo do wynagrodzenia za nadgodziny. Jeżeli nie było żadnych innych ustaleń, wynagrodzenie to powinno być liczone tak, jak zasadnicza pensja danej osoby – podsumował w ustnym uzasadnieniu sąd.




